Niewola miłości

Nowy obraz (3)Dokładnie 50 lat temu biskupi polscy na czele z Prymasem Kardynałem Stefanem Wyszyńskim złożyli na Jasnej Górze „Akt oddania Polski w macierzyńską niewolę Maryi”. Dziś biskupi powtórzą ten Akt. I będzie to kolejny akcent obchodów 1050 rocznicy Chrztu Polski. Należy przyznać, że Polska jest narodem katolickim i maryjnym.

„Niewola miłości wobec Maryi” charakteryzowała wielkiego Prymasa Tysiąclecia. Starsi pamiętają być może jego słowa, pamiętają jego ogromną pobożność maryjną. Nie inaczej było z księdzem, biskupem, a później papieżem Wojtyłą. Doskonale pamiętamy jego zawołanie biskupie: „Totus tuus”. Być może nie wszyscy rozumieją te słowa. Dlatego warto je (z pewnością po raz kolejny) przypomnieć: „Cały twój Maryjo jestem i wszystko moje jest twoim”. Słowa zaczerpnięte z niewielkiej książeczki ascetycznej, lektury duchowej autorstwa innego świętego biskupa Ludwika de Montforta. Wiemy jak wielką rolę do tych słów przywiązywał św. Jan Paweł II. Jednak była to nie tylko zwyczajowa dewiza biskupa. Wielokrotnie święty papież pokazywał, że on żyje tymi słowami, wypełnia je. Gdy na początku pontyfikatu herbarze wyrażali swoja negatywna opinię o umieszczaniu słów w herbie papieskim, Jan Paweł II po prostu nie zgodził się na ich usuniecie. Gdy został postrzelony na placu przed bazyliką, powtarzał słabnącym głosem „totus tuus”. Także w jego pamiętnym testamencie kilkakrotnie pojawiły się te słowa. I wreszcie w ostatni wieczór przed śmiercią je powtórzył. Cale jego Zycie pokazuje, że inspirował się postawą Maryi. Maryja była dla niego natchnieniem, wezwaniem, zobowiązaniem. Istotnie, oddawał się Jej w niewolę miłości.

Przyznaję, że pomysł do tego kazania zaczerpnąłem z intrygującego tytułu w Gościu Niedzielnym – „Wolni Niewolnicy” (Proszę się nie obawiać – to kazanie nie jest jego plagiatem.) Niewątpliwie Jan Paweł II, Kardynał Wyszyński – to byli wolni niewolnicy Maryi. Niewolnicy, którzy zwyciężyli.

W Liście o Różańcu sam Jan Paweł II podawał rozumienie tych słów:

«Totus tuus». Inspiracją tej dewizy jest, jak wiadomo, doktryna św. Ludwika Marii Grignion de Montforta, który tak wyjaśniał rolę Maryi w procesie upodabniania każdego z nas do Chrystusa: «Ponieważ cała doskonałość nasza polega na upodobnieniu się do Chrystusa Pana, na zjednoczeniu z Nim i poświęceniu się Jemu, przeto najdoskonalszym ze wszystkich nabożeństw jest bezspornie to, które nas najdoskonalej upodabnia do Chrystusa, najściślej z Nim jednoczy i całkowicie Jemu poświęca. A że ze wszystkich stworzeń najpodobniejsza do Chrystusa Pana jest Matka Najświętsza, wynika stąd, że spośród wszystkich nabożeństw, tym, które duszę najlepiej poświęca Zbawicielowi naszemu i ją z Nim jednoczy, jest nabożeństwo do Najświętszej Panny, Jego świętej Matki. Im bardziej [dusza] poświęcona jest Maryi, tym zupełniej należeć będzie do Jezusa». (…)Nigdzie drogi Chrystusa i Maryi nie jawią się tak ściśle złączone, jak w różańcu. Maryja żyje tylko i wyłącznie w Chrystusie i ze względu na Chrystusa!”

Takie podejście do pobożności wydaje się niemożliwe, nierealne, dla niektórych wręcz głupie, zaczerpnięte z pobożnych życiorysów wyidealizowanych świętych. Takich świętych ze słodkich obrazków, z prześwietlonych witraży gdzie postacie przewalają oczami. Warto tu przypomnieć jeszcze postać innego wielkiego fascynata, a raczej szaleńca  maryjnego – św. Maksymiliana. Oczywiście, pamiętamy, umierał w bunkrze głodowym, bo sam podał się na zamianę za innego więźnia. Przeżył wszystkich pozostałych skazańców, niemal 2 tygodnie bez jedzenia i bez wody. Świadkowie mówili, że gdy go dobijano, był jakby w ekstazie – należałoby to nazwać zjednoczeniem z Bogiem.

I my potrzebujemy takiego podejścia do pobożności. Potrzebujemy takiego ogromnego, dziecięcego zaufania Maryi, zaufania Jezusowi. Miesiąc maj jest tego wspaniałą okazją. Pamiętam, jako dziecko chodziłem do pobliskiej kapliczki, w której mieściło się może 20-30 osób zlepionych w ciasnocie ramionami. Śpiewaliśmy tam Litanię, później jeszcze kilka pieśni, na zakończenie zawsze przejmujące słowa Apelu Jasnogórskiego. I właśnie te słowa na dzień dzisiejszy: „Maryjo Królowo Polski, jestem, pamiętam, czuwam”. To było dla mnie wielkie przeżycie.

Wydaje się nam niekiedy, że – poświęcając czas, siły, spotkanie z bliskimi, fajny film czy program telewizyjny, ofiarując siebie Bogu i to tak solennie i uroczyście – stracimy coś, stracimy pełnię życia, a nawet zmarnujemy życie.

Podpowiedzią niech będą słowa papieża Benedykta XVI, które wygłosił na Placu św. Piotra w dniu inauguracji swego pontyfikatu, 24 kwietnia 2005 r.:

„Czyż my wszyscy nie lękamy się w pewien sposób, że jeśli pozwolimy Chrystusowi w pełni wejść do naszego wnętrza, jeśli całkowicie otworzymy się na Niego — to On może nam zabrać jakąś część naszego życia? Czyż nie boimy się zrezygnować z czegoś, co jest wielkie, jedyne, co sprawia, że życie jest tak piękne? Czy nie dręczy nas obawa, że to nas skrępuje i pozbawi wolności? (…) Nie! Kto pozwala wejść Chrystusowi, nie traci niczego, niczego — absolutnie niczego z tych rzeczy, dzięki którym życie jest wolne, piękne i wielkie. Nie! — tylko dzięki tej przyjaźni otwierają się na oścież bramy życia. Tylko dzięki tej przyjaźni wyzwala się naprawdę wielki potencjał człowieczeństwa. Tylko dzięki tej przyjaźni doświadczamy tego, co jest piękne, i tego, co wyzwala.”

Informacje

Kancelaria parafialna czynna jest po każdej wieczornej Mszy świętej w dni powszednie w razie pogrzebu lub konieczności wyjazdu do chorego z sakramentami można kontaktować się o każdej porze.

Najnowsze wpisy

Kontakt

Telefon: +48 17 242 91 28 Email: parafia.piskorowice@op.pl , lub: d-pedro@wp.pl. Adres: Parafia Rzymskokatolicka pw. Św. Karola Boromeusza w Piskorowicach, Piskorowice 123, 37-300 Leżajsk